Po przekroczeniu progu gabinetu. „Magia” psychoterapii

Aktualizacja: 31 maj 2018

Z ulgą należy przyznać, że coraz więcej osób w naszym otoczeniu decyduje się na psychoterapię, pokonując przy tym wstyd przed gasnącym stereotypem „wariata, z którym jest coś nie tak”. Jednak nie można jeszcze cieszyć się częstym widokiem ludzi podejmujących ten proces dla celów profilaktycznych, czyli aby zapobiec głębszemu kryzysowi i tym samym - znacznie skrócić proces odzyskiwania równowagi.

Zdecydowaną większość stanowią osoby z mocno uwierającymi je objawami lękowymi, depresyjnymi, z utrwalonymi schematami niszczącymi ważne relacje, etc. Zazwyczaj, ci klienci są już tak umęczeni swoją „chorobą duszy,” że chcą po prostu magicznego odczynienia złego uroku i otrzepania się z niewygodnego pyłu pozostałości. Dopiero po odkryciu braku magicznej różdżki u psychoterapeuty i odpowiednio prowadzonej rozmowie zaczynają rozumieć, z czym właściwie przyszli i jak będzie wyglądać wspólna praca. Praca - bo nic w tym procesie nie jest dziełem przypadku. To wynik podjętego trudu.


Możesz w tym momencie łatwo skalkulować, że im więcej zaangażowania obydwoje włożymy we wspólne działania, tym lepsze będą ich efekty. Najistotniejsze jest zrozumienie, że dyskomfort spowodowany objawami, które prowadzą do gabinetu, ma głównie podłoże nieświadome. Psychoterapia służy odkryciu tego, co kieruje Tobą automatycznie. Mogą to być na przykład blokowane uczucia, wewnętrzne konflikty, czy wciąż powracające myśli. Poza przestrzenią gabinetu trudno jest do nich dotrzeć i stawić im czoła. Czas, który ofiarujesz dla siebie w terapii pozwoli Ci na wydobycie z własnego wnętrza i ułożenie tego, co niezauważane czy ignorowane. Nie zawsze jest to proces przyjemny, jednak tylko w ten sposób możesz poznać przyczynę swoich obecnych emocji, uczuć, czy zachowań.

Myślę, że każdy człowiek jest winien sam sobie poznać drugą część siebie. Część równie prawdziwą, obecną i mającą realny wpływ na życie. I chyba nie zrobilibyśmy błędu twierdząc, że póki nie oswoimy tej wewnętrznej części, żyje w nas ktoś obcy.

Jak więc dzieje się zmiana w postrzeganiu i działaniu? Między innymi, chodzi o zauważenie męczących nawyków i przekonań. Póki nie poznasz siebie, nie wiesz, że niecelowo ignorujesz pewne części rzeczywistości, podkreślając inne. Wpadasz w matnię, w której czujesz się niekomfortowo. Towarzysz Twojej podróży w głąb siebie ma za zadanie wychwycić te nawyki i pomóc Ci zbadać ich realność. Takie stopniowe i sukcesywne badanie kształtuje nowy, rzeczywisty sposób postrzegania i utrwala go. A Ty czujesz się coraz pewniej i bezpieczniej łapiąc równowagę. Na początku „trzymam Cię za rękę” ale staram się wyczuć, kiedy mogę już ją puścić abyś poszedł samodzielnie nową drogą. Pewnie zastanawiasz się, skąd wiem, kiedy nadchodzi na to dobry moment? Psychoterapia przede wszystkim jest bezpieczną relacją, co oznacza, że możesz swobodnie podjąć eksperyment odmiennego zachowania od tego, które automatycznie powtarzasz na co dzień. Terapeuta jest do tego przygotowany i nie musisz obawiać się standardowej reakcji. Jeśli tylko uda nam się stworzyć sprzyjającą atmosferę pełną zaufania, dotrzesz do swoich prawdziwych potrzeb i spróbujesz nowych rozwiązań. To, co wydobywa się na powierzchnię na początku może być obce, zaskakujące. Jednak relacja terapeutyczna pomaga z tym pobyć, a z czasem zrozumieć i oswoić. A wszystko dzieje się po prostu, w tempie określonym przez Ciebie.

Gabinet psychoterapii | stachecka.tomasiewicz@gmail.com | Tel: 725-174-779

© 2016-2020 | Sylwia Stachecka-Tomasiewicz | www.stachecka.pl |

  • Grey Facebook Icon